klik na dole :)
Coś w rodzaju epilogu czy posłowia, jak kto tam interpretuje ^^
Endżoooooj!
Xxx
poniedziałek, 15 września 2014
Not Lashton, but maybe...?
Ashton z przyciśniętą do nadgarstka żyletką, którą miał zaraz wprawić w ruch nie należał do przyjemnych widoków.
- Z-zostaw mnie, Luke - wyszeptał - Idź już sobie.
- Ashton... Ja...
- Wyjdź! - krzyknął, a po jego twarzy spłynęły kolejne łzy.
- Ashton nie rób tego! - tym razem to Lucas zawył i wyrwał metalowe narzędzie z dłoni chłopaka - Jeśli naprawdę chcesz to zrobić... To wtedy podetnij też moje żyły... - spojrzał w oczy blondyna, które były teraz przepełnione bólem, jednak dalej pozostawały tymi pięknymi, ashtonowymi oczkami, w które tak lubił patrzeć dla czystej przyjemności.
- Luke... J-jak mogłeś? - Ash dławił się łzami, nadal nie patrząc na chłopaka obok.
- Ja... Ashton, ja nie miałem pojęcia, że ty... Że coś do mnie czujesz... Ja... Uznałem to za żart... - plątał Hemmings.
- Żart? Ty uznałeś to za żart? Ty... Ty potworze! - Irwin wpadł w szał, zaczął spazmatycznie szlochać i wbijać paznokcie w dłoń, jego płuca były na skraju, lecz nie potrafił przestać, nie teraz.
- Tak mi przykro, Ashton!
Ashton chwycił koszulkę swojego przyjaciela w obie ręce i przycisnął do niej twarz, chowając się całkiem w jego ramiona.
- Ty nie masz pojęcia... - mamrotał brązowooki, który zaczynał się uspokajać.
Luke tylko szeptał kojące słowa, bo wiedział, że tego właśnie potrzebuje Irwin.
- Już jest dobrze. Ash, słyszysz? Jest ok.
- Po prostu cię kocham, Luke.
- Ja ciebie też, Ashton, ja ciebie też.
- Z-zostaw mnie, Luke - wyszeptał - Idź już sobie.
- Ashton... Ja...
- Wyjdź! - krzyknął, a po jego twarzy spłynęły kolejne łzy.
- Ashton nie rób tego! - tym razem to Lucas zawył i wyrwał metalowe narzędzie z dłoni chłopaka - Jeśli naprawdę chcesz to zrobić... To wtedy podetnij też moje żyły... - spojrzał w oczy blondyna, które były teraz przepełnione bólem, jednak dalej pozostawały tymi pięknymi, ashtonowymi oczkami, w które tak lubił patrzeć dla czystej przyjemności.
- Luke... J-jak mogłeś? - Ash dławił się łzami, nadal nie patrząc na chłopaka obok.
- Ja... Ashton, ja nie miałem pojęcia, że ty... Że coś do mnie czujesz... Ja... Uznałem to za żart... - plątał Hemmings.
- Żart? Ty uznałeś to za żart? Ty... Ty potworze! - Irwin wpadł w szał, zaczął spazmatycznie szlochać i wbijać paznokcie w dłoń, jego płuca były na skraju, lecz nie potrafił przestać, nie teraz.
- Tak mi przykro, Ashton!
Ashton chwycił koszulkę swojego przyjaciela w obie ręce i przycisnął do niej twarz, chowając się całkiem w jego ramiona.
- Ty nie masz pojęcia... - mamrotał brązowooki, który zaczynał się uspokajać.
Luke tylko szeptał kojące słowa, bo wiedział, że tego właśnie potrzebuje Irwin.
- Już jest dobrze. Ash, słyszysz? Jest ok.
- Po prostu cię kocham, Luke.
- Ja ciebie też, Ashton, ja ciebie też.
9
Luke dziwił się, że jego serce nie wyskoczyło jeszcze z klatki piersiowej. Szybko otarł łzy z policzków i wstał z łóżka. Która była godzina? Lucas wiedział jedno: Obudził się w środku nocy. To, co mu się śniło było bardzo chore. I stało się coś, czego bardzo nie chciał.
Czy Ashton jeszcze żyje? Czy sytuacja ze snu wydarzyła się naprawdę? Czy to na pewno był sen? Hemmings zamierzał to sprawdzić. Cały dom spał, sądząc po tym, że z pokoi Mike'a i Caluma nie było słychać All Time Low czy Arctic Monkeys, czyli dwa z tych zasranych zespolików, którymi Hood i Clifford beznamiętnie przerywali ciszę nocną.
Luke przemierzył korytarz w całkowitej ciemności, co uznał za sukces, bo przecież gdy budził się o trzeciej, by pójść do kuchni po ukochaną czekoladę zwykle nie obchodziło się bez zapalania lampy.
Zza ściany prześwitywała odrobina światła, więc albo Ash jeszcze nie spał, albo zapomniał go zgasić.
Uchylił drzwi by zobaczyć ziszczenie swojego snu.
Czy Ashton jeszcze żyje? Czy sytuacja ze snu wydarzyła się naprawdę? Czy to na pewno był sen? Hemmings zamierzał to sprawdzić. Cały dom spał, sądząc po tym, że z pokoi Mike'a i Caluma nie było słychać All Time Low czy Arctic Monkeys, czyli dwa z tych zasranych zespolików, którymi Hood i Clifford beznamiętnie przerywali ciszę nocną.
Luke przemierzył korytarz w całkowitej ciemności, co uznał za sukces, bo przecież gdy budził się o trzeciej, by pójść do kuchni po ukochaną czekoladę zwykle nie obchodziło się bez zapalania lampy.
Zza ściany prześwitywała odrobina światła, więc albo Ash jeszcze nie spał, albo zapomniał go zgasić.
Uchylił drzwi by zobaczyć ziszczenie swojego snu.
8
Drogi czytelniku,
Przeszedł czas, żeby się pożegnać. I nie, nie mówię tutaj o takim zwykłym 'pa'. Drogi czytelniku, chciałbym Ci z całego serca podziękować, za to, że naprawdę chciało ci się czytać to całe gówno. Miałeś ze mnie bekę? Ach tak, wiem, tylko ja rozumiem te moje wywody na temat uczuć. Żałosne. Och, nawet nie masz pojęcia, jak bardzo teraz płaczę. Ta kartka jest cała mokra! Przepraszam za to, sam nie wiem, czy to łzy radości czy smutku. Zastanawiam się jedynie, jak się nazywasz, drogi czytelniku. Calum, Mike, a może nawet Luke? Chyba się tego nie dowiem.
Och, zapomniałbym. Lucas, jeśli kiedykolwiek to przeczytasz, wiedz jedną rzecz. Kocham Cię, Luke.
Na zawsze Twój, Ashton.
Przeszedł czas, żeby się pożegnać. I nie, nie mówię tutaj o takim zwykłym 'pa'. Drogi czytelniku, chciałbym Ci z całego serca podziękować, za to, że naprawdę chciało ci się czytać to całe gówno. Miałeś ze mnie bekę? Ach tak, wiem, tylko ja rozumiem te moje wywody na temat uczuć. Żałosne. Och, nawet nie masz pojęcia, jak bardzo teraz płaczę. Ta kartka jest cała mokra! Przepraszam za to, sam nie wiem, czy to łzy radości czy smutku. Zastanawiam się jedynie, jak się nazywasz, drogi czytelniku. Calum, Mike, a może nawet Luke? Chyba się tego nie dowiem.
Och, zapomniałbym. Lucas, jeśli kiedykolwiek to przeczytasz, wiedz jedną rzecz. Kocham Cię, Luke.
Na zawsze Twój, Ashton.
niedziela, 14 września 2014
7
Nie myślę racjonalnie. Nie widzę przez łzy. Nie czuję niczego poza... pustką. Czy wciąż żyję? Czy już tylko oddycham? Jakaś część mnie umarła razem z nadzieją. Właśnie, nadzieja. Wiesz, że to słowo nic nie znaczy, drogi czytelniku? Dreszcz przechodził za każdym razem, kiedy próbowałem myśleć o nim. Zranił mnie. Był taki bezlitosny. Obojętny. Czy to normalne? Cóż, mi się nie wydaje. Opuchnięte od płaczu oczy same dawały znak, więc jedynym stosownym wyjściem było zamknięcie ich.
Myśl na dziś: Ashton Śmieć Matoł Idiota Emo Realista Ćwok Irwin czuje wstyd.
PS: Czy zauważyłeś, że pierwsze litery moich określeń tworzą napis 'Śmierć', drogi czytelniku? Świat mnie chyba nie lubi.
Myśl na dziś: Ashton Śmieć Matoł Idiota Emo Realista Ćwok Irwin czuje wstyd.
PS: Czy zauważyłeś, że pierwsze litery moich określeń tworzą napis 'Śmierć', drogi czytelniku? Świat mnie chyba nie lubi.
6
Wyśmiał mnie. 'Jesteś szalony'. Dwa słowa, które tak bardzo mnie zraniły. Zatrzasnąłem drzwi od pokoju i usiadłem na łóżku. Co należałoby zrobić w tej sytuacji? Możesz mi powiedzieć, drogi czytelniku? Wtuliłem twarz w poduszkę i zacząłem płakać. Było mi tak strasznie głupio. Tyle srania z tym, żeby twoja miłość olała cię totalnie. Jednak to było do przewidzenia. To nie mogło być realne.
Kolejna myśl na dziś: Ashton Śmieć Matoł Idiota Emo Realista Irwin to ćwok.
Kolejna myśl na dziś: Ashton Śmieć Matoł Idiota Emo Realista Irwin to ćwok.
5
Więc postanowiłem wziąć się w garść. Zrobię to dzisiaj. Obiecuję, mój drogi czytelniku. I nie będę martwił się o reakcję. Przynajmniej dziś.
Myśl na dziś: Ashton Śmieć Matoł Idiota Emo Irwin to realista.
Myśl na dziś: Ashton Śmieć Matoł Idiota Emo Irwin to realista.
Subskrybuj:
Posty (Atom)