poniedziałek, 15 września 2014

9

Luke dziwił się, że jego serce nie wyskoczyło jeszcze z klatki piersiowej. Szybko otarł łzy z policzków i wstał z łóżka. Która była godzina? Lucas wiedział jedno: Obudził się w środku nocy.  To, co mu się śniło było bardzo chore. I stało się coś, czego bardzo nie chciał.
Czy Ashton jeszcze żyje? Czy sytuacja ze snu wydarzyła się naprawdę? Czy to na pewno był sen? Hemmings zamierzał to sprawdzić. Cały dom spał, sądząc po tym, że z pokoi Mike'a i Caluma nie było słychać All Time Low czy Arctic Monkeys, czyli dwa z tych zasranych zespolików, którymi Hood i Clifford beznamiętnie przerywali ciszę nocną.
Luke przemierzył korytarz w całkowitej ciemności, co uznał za sukces, bo przecież gdy budził się o trzeciej, by pójść do kuchni po ukochaną czekoladę zwykle nie obchodziło się bez zapalania lampy.
Zza ściany prześwitywała odrobina światła, więc albo Ash jeszcze nie spał, albo zapomniał go zgasić.
Uchylił drzwi by zobaczyć ziszczenie swojego snu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz